Szukaj

Q&A | Co to jest rolowanie (i shiatsu)?

#zadbajosiebie

"Samopoznanie to dla mnie punkt wyjścia do tego, żebyśmy mogli o siebie zadbać. A jedną z prowadzących do niego dróg jest ciało. Gdy zobaczymy jaką mamy relację z naszym ciałem dowiemy się jaką mamy relację ze sobą."


Z Anią Pomykałą, masażystką shiatsu i instruktorką rolowania, założycielką projektu i gabinetu CIAO rozmawiamy o tym, czym jest rolowanie, o masażu (w którym pokazuje się język) i o tym, jak odpoczywać, żeby się zregenerować.


 

HOPSA: Rolowanie. Co to takiego?

Ania Pomykała: To przede wszystkim automasaż, do którego używamy różnego rodzaju rollerów i piłek. Zwiększa mobilność tkanki powięziowej, która nawadnia się dzięki uciskom. A uciskając mięśnie w jednej części ciała tak naprawdę oddziałujemy na cały system: stymulujemy także układ nerwowy i układ krążenia. To uelastycznienie pozwala dłużej utrzymać dobrą formę i uniknąć kontuzji. Bo im bardziej nasza tkanka jest elastyczna, tym lepiej nasze ciało zareaguje w nagłej sytuacji, np. kiedy się gdzieś potkniemy.

 

Czyli rolowanie jest super dla wszystkich uprawiających sporty, żyjących z zakwasami, ale Ty piszesz, że jest równie pożyteczne dla całej „siedzącej” reszty.

To trochę dziwne, prawda? (śmiech) Ale rzeczywiście tak jest. Ta nasza tkanka powięziowa twardnieje, kiedy siedzimy i nic nie robimy. Gdy dodatkowo dochodzi do tego stres, zła pozycja siedząca i brak przerw to zaczynamy odczuwać sztywność i ból, które z czasem stają się nie do zniesienia.

 

O rolowaniu – na warsztatach i w swoich mediach społecznościowych – mówisz przede wszystkim jako relaksacji.

Tak, bo dla mnie rolowanie to nie tylko zmniejszenie napięcia w ciele, ale też sposób na odpoczynek. Szukam w nim przyjemności, odprężenia i ulgi.Są osoby, które intensywnie trenują i one rolowania używają jako regeneracji po treningu. Szybko i mocno – obserwuję, że tak to często wygląda. Ale ja pracuję inaczej i uczę innego podejścia. W rolowaniu szczególnie lubię to, że zwiększa świadomość ciała. Nagle okazuje się, że prawa strona różni się od lewej. Lewa stopa boli, a prawa nie. Zawsze zachęcam, żeby tego nie oceniać, tylko przyjąć, zobaczyć. To po prostu jakaś informacja o nas.

 

 

Rolować od razu trudne, bolesne, miejsca czy raczej całe ciało po równo?

Dla mnie wartością w rolowaniu jest to, żeby rolować całe ciało, a nie skupiać się wyłącznie na bolesnych miejscach.

"Zawsze porównuję rolowanie do masażu. Jeżeli ktoś do mnie przychodzi i mówi mi, że boli go pośladek, to nie ja nie zaczynam od tego, że wbijam mu kciuk w pośladek i mówię „Tak ma być! Ma boleć!” i czekam aż ból zejdzie."

Ten ból może być wynikiem napięć, które zbieraliśmy przez lata. I możemy potrzebować czasu żeby się z nim uporać. Jeżeli robimy coś agresywnie, to ciało się napina. To zamknięte koło. Bo próbujemy coś rozluźnić, jednocześnie napinając inne struktury. W rolowaniu stosuję dokładnie te same zasady.

Na warsztatach zawsze ustalamy, że jeśli odczuwamy ból, to w skali od 0 do 10 nie powinien być większy niż 7. Jeżeli w trakcie rolowania czujesz, że się napinasz, to znaczy, że musisz coś zmienić. Może musisz odpocząć. Może dobrze ci zrobi zmiana pozycji. A może to nie jest praca na teraz.

 

Swoje warsztaty zaczynasz od rolowania całego ciała.

Z tymi, którzy dopiero zaczynają się rolować rzeczywiście zaczynam od tego. To jest bardzo fajny początek. Wtedy pracujemy bardziej po wierzchu, ale z całością. A to daje ogląd tego, gdzie jestem ze swoim ciałem. Czy boli mnie wszystko, czy może są takie miejsca, w których odczuwam przyjemność?

"Zachęcam też, aby zaczynać właśnie od tego, co przyjemne i stopniowo przechodzić do trudniejszych miejsc. Bo jeżeli będziemy startować od tego, co jest najbardziej bolesne, to rolowanie będzie nam się kojarzyło z bólem i nie będziemy po nie chętnie sięgać.

W rolowaniu zwracam uwagę na to, żeby mieć dobrą pozycję wyjściową, żeby w międzyczasie rozluźniać się i oddychać. Żeby podchodzić do tego delikatnie. Jeżeli coś nas za bardzo boli, to zacznijmy od innego miejsca. Sprawdzajmy jak to się zmienia. Krok po kroku. To jest proces. W różnym momencie zaczynamy pracę ze swoim ciałem i myślę sobie, że nie możemy mieć żadnych oczekiwań co do tego, że to będzie jakieś. Tylko musimy pracować z tym, co jest.

 

Jak w swoim życiu prywatnie używasz rolowania?

Zdecydowanie jest dla mnie odpoczynkiem. Lubię się rolować po pracy, bo najzwyczajniej bywam zmęczona, a rolowanie przynosi mi ulgę. Myślę sobie, że to jest bardzo ważne umieć dobrać techniki do tego, czego potrzebujemy. Jeżeli jesteśmy niewyspani, zmęczeni i zestresowani, to po prostu nie będziemy mieli cierpliwości na długą, wymagającą skupienia, pracę. Kiedy wiem, że mam mało czasu wybieram najmniej wymagające techniki. Czyli rolka albo piłka pod głowę czy miednicę i długie leżenie.

 

Poza rolowaniem – masujesz ludzi.

Tak, a nawet głównie masuję ludzi. Zajmuję się masażem leczniczym i masażem shiatsu. Paradoksalnie bardzo ważna w moim masowaniu i relacji z drugim człowiekiem jest rozmowa. Głęboki wywiad i uważność, które daję pozwalają mi z jednej strony, dobrać odpowiedni zabieg, a z drugiej stwarzają świetne warunki drugiej osobie do lepszego poznania siebie.

 


 

Masaż shiatsu – co to takiego?

To japoński masaż, bazujący na zasadach Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (TCM). To znaczy, że robię pełen wywiad TCM: badam język, pytam o styl życia, nawyki, trawienie. To pozwala mi określić gdzie w ciele znajduje się obszar nierównowagi i pod tym kontem dobieram zabieg. Shiatsu to masaż, który wykonuje się na macie w ubraniu stosując różne formy ucisku, rozciągania, krążenia w stawach i akupresurę.

Celem shiatsu jest znalezienie w nas tych elementów, które są najsłabsze (kyo) i tych, które są najsilniejsze (jitsu). A następnie wyrównanie ich. Często w tych miejscach nadmiaru odczuwamy największy ból, bo właśnie tam gromadzi się energia. Równocześnie bardzo ważny jest obszar kyo, gdzie jest pusto, bo to też nie jest stan naturalny. I na tym polega shiatsu, żeby pomóc ciału wrócić do równowagi i usprawnić w nim swobodny przepływ Qi, czyli energii życiowej.

"Osoby po shiatsu często mówią, że odczuwają spokój, czują się wewnętrznie osadzone. To są bardzo subtelne zmiany, o których trudno się mówi, bo też niełatwo je dostrzec."

Ale to jest piękne narzędzie. Także dla mnie, jako osoby dającej. Przez cały zabieg jestem wyciszona, skupiona. Bo jeżeli chcę komuś dać taką jakość, to najpierw muszę mieć to w sobie.

 

 

To masz jeszcze jakieś inne patenty na odpoczywanie?

Ludzie często mnie o to pytają. W takich momentach żałuję, że nie chodzę dwa razy w tygodniu na jakieś zajęcia czy siłownię, bo przynajmniej mogłabym coś powiedzieć (śmiech). A ja ćwiczę Qi Gong. Więc to już na samym początku zaczyna robić się trudne, żeby wyjaśnić co to właściwe jest. W skrócie: to chińskie ćwiczenia oddechowe połączone z sekwencjami ruchu. Rano idę z psem na spacer do lasu i ćwiczę. I to jest moja droga. Czuję się wyciszona, w kontakcie ze sobą i gotowa na to, żeby pójść w świat i spotkać się z ludźmi, bo na tym polega moja praca.

Dla mnie w dbaniu o siebie kluczowe jest samopoznanie. To punkt wyjścia do tego, żebyśmy mogli o siebie zadbać. A jedną z dróg prowadzących do samopoznania jest ciało.

Gdy zobaczymy jaką mamy relację z naszym ciałem, to dowiemy się jaką mamy relację ze sobą. Żebyśmy mogli żyć w zgodzie ze sobą, to musimy się najpierw poznać. A do tego potrzebny jest czas, uwaga, uważność na siebie, cierpliwość i sympatia. Bo jak chcemy kogoś poznać, to przynajmniej na początku jesteśmy dla niego mili (śmiech). To jest punkt wyjścia, który pozwoli nam wybrać taki rodzaj odpoczynku i aktywności, który będzie nam służył i nas wspierał. Bo nie ma jednej recepty, na to jak o siebie dbać.


CIAO strona |Instagram | Facebook

Ania ma na sobie legginsy Sportowcy

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj